Tam gdzie bocianie nogi sięgają dna

Autor: Krzysztof Konieczny, śr., 05/22/2013 - 19:41

Widziałem dziś ropuchy, ropuchy szare. Tam gdzie bociany żerują, ropuchy się rozmnażają. Dla jednych to stół pełen pokarmu, dla innych jak widać łóżko. W przyrodzie nic już mnie nie zaskoczy. No może komary! Na szczęscie ropuchy raczej nie uchodzą za smaczne dla boćków. Tuż za oczami mają parotydy - gruczoły z jadem i przyprawa ta jest wyjątkowo niesmaczna. Patrząc na nie pod wodą widziałem z jakim spokojem obywają swoje gody, nie zwracały chyba nawet uwagi  na czerwone nogi bociana. Fotografia pochodzi z kwietnia, gdy woda jeszcze chłodna. dziś można w wodzie zobaczyć kijanki ropuch. Zaglądajcie pod wodę!

Tagi:

Komentarze

Pani Krystyno, u bocianów wyrzucanie piskląt wynikać może z różnych przyczyn. Gdy takie pisklę wyrzuca obcy bocian atakujący zajęte przez parę gniazdo to jest to spowodowane chęcią przejęcia gniazda przez intruza, gdy zaś młode jest wyrzucane przez rodziców to najczęściej spowodowane jest to rozpoznanym przez rodzica dziwnym zachowaniem pisklęcia. Pisze Pani że młody domagał się pokarmu, ale był najmniejszy. Wyrzucanie młodych jest dość częste (czasem dotyczy to młodych jeszcze żyjących, a niekiedy martwych). Śmierć tego młodego służy ochronie pozostałych młodych przed chorobami. Zwykle, jeśli się to dzieje dotyka to najmłodszego ptaka, który ma najmniejszą siłę przebicia. Tak właśnie działa naturalny mechanizm, który znany jest nie tylko u bocianów, ale także u niektórych ptaków drapieżnych. To trudne do zaakceptowania dla oglądającego taką relację, ale ratowanie takiego pisklęcia nie ma sensu. Dowodem na to są próby, o których słyszeliśmy w ciągu wielu lat, gdy gospodarze wkładali takie pisklęta do gniazda. A one ponownie było wyrzucane przez ptaki. Próby wykarmienia takiego pisklęcia nawet jeśli zakończą się powodzeniem, co nie jest częste, to istnieje duże niebezpieczeństwo, że taki ptak nie zostanie przyjęty na powrót do gniazda. U takiego ptaka zanika naturalny odruch obawy przed człowiekiem, jego zachowanie zostaje zmienione, przez co jego szanse przeżycia na wędrówkach zostaje zminimalizowane.
Ogladam z zianteresowaniem kamery z gniazd bocianich, czesto ogladam kamere umieszczona w Holandii w miejscowosci Gorssel i ostatnio 22.5.2013r. o gdoz.12,34, doznalam szoku , dorsly bocian jeden z rodzicow wyrzucila na oczach wszystkich iternautow malego bocina pisklaka, byl zyzwy chcial jesc ,byl moze troche mniejszy od dwoch pozostalych, i moze chory, matka lub ojciec bociani wyrzucil go jeszcze zywego, moze ktos kto tam mieszka i obeserwuje, moze go uratowano i zaniesiono do wetrynarza, prosze powiedzcie , czy moze dowiedzcie sie jak to jest ztymi biednymi malymi , nie znam holenderskiego ale jest tam pewna Pani ktora chyba sie tym zajmuje , moze ktos zna i zaalrmuje....... pozdrwaiam....

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.